Dlaczego na tarczy zegara jest 12 godzin, a nie 10?
1. Dlaczego wskazówki zegara poruszają się w prawo, a nie w lewo?
2. Dlaczego tarcza zegara ⌚️ podzielona jest na 12 godzin, a nie 10?
3. Dlaczego doba ma 24 godziny?
4. Dlaczego godzina dzieli się na 60 ⏰, a nie na 100 minut?
5. Dlaczego minutę ⏱ dzielimy się na 60, a nie na 10 albo 100 sekund, a sekundę już na części setne, a nie 60?
Te pytania między innymi padły (nie tylko od Maćka), kiedy ćwiczyliśmy na zajęciach orientację przestrzenną, obroty i skręty zgodnie z ruchem wskazówek zegara i przeciwnie do ruchów zegara i na zajęciach dotyczących czasu.
Maciek pochwalił się w szkole o tym, że jest moją inspiracją i bohaterem moich wpisów. Koledzy postanowili też pytać o różne zagadnienia.
Odpowiedź na te pytania leży w początkach naszej cywilizacji. Trzeba cofnąć się do okresu, gdy ludzie nie mieli żadnych zegarów. Do mierzenia czasu służyły im określenia typu „po wschodzie słońca”, „w południe” albo „przed zachodem”. W „Chłopach” Reymonta, pamiętam było określenie „Słońce już na dwa chłopa – a ty się jeszcze wylegujesz!”. Gdy jednak cywilizacja się rozwinęła i powstały miasta z ich szybkim tempem życia, to takie ogólne określenia przestały wystarczać. Pojawiła się potrzeba bardziej precyzyjnego mierzenia czasu.
Pierwsze metody określania czasu wynikały z obserwacji ruchu Słońca po niebie. Pionierami w odmierzaniu czasu byli Chińczycy, którzy już w 2500r. p.n.e. wykorzystywali prostą konstrukcję nazywaną GNOMONEM. Proszę nie mylić z GNOMEM, czyli bajkowym stworem przypominającym krasnoludka. Pamiętam, że w czasie ostatnich półkolonii mieliśmy warsztaty edukacyjne dotyczące czasu i przewodnik opowiadał nam o GNOMACH wbitych w ziemię.
Gnomon to pręt wbity w ziemię, wokół którego wyznaczono konkretne godziny. Na półkuli płn musimy ustawić się tak, aby Słońce było za naszymi plecami. Wtedy obserwujemy jak cień porusza się z LEWEJ DO PRAWEJ i właśnie ten ruch wskazówek zachował się w dzisiejszych zegarach.
Cień w ciągu dnia przesuwał się pokazując, która jest godzina. Niestety metoda ta nie była perfekcyjna. Nie wiedziano, że w zależności od pory roku wskazania były różne. Ok. 3,5 tys. lat temu w starożytnym Egipcie panował system dwunastkowy, a nie dziesiątkowy. Dlatego drogę cienia od wschodu do zachodu słońca podzielono na 12 kawałków. 12 godzin na dzień i 12 godzin na noc dało dobę złożoną z 24 godzin.
Wraz z postępem cywilizacyjnym, rosły potrzeby ludzi dotyczące większej precyzji określania czasu i podziału czasu na mniejsze jednostki. Kolejny wkład mieli Rzymianie. W starożytnym Rzymie koniec i początek nowego dnia następował w południe, a nie o północy – bo bardzo łatwo określić południe!
Panował tam inny system liczenia – sześćdziesiątkowy. Zaczerpnięto go z miary kątów, gdzie każdy stopień w kącie składa się z 60 równych minut, a każda minuta z 60 sekund. Dlatego podzielono godzinę na 60 minut, a minutę na 60 sekund.
Życie toczyło się dalej i potrzeby bycia bardziej precyzyjnym rosły nadal. Kolejne podziały jednostek czasu dokonały się w czasie kiedy nie było już ani systemu dwunastkowego ani sześćdziesiątkowego, tylko obecnie panujący dziesiętny. Dlatego mówimy o dziesiątej, setnej, tysięcznej, a nawet milionowej części sekundy, nie zaś dwunastkowej czy sześćdziesiątkowej.
Patrząc na dzisiejszy zegarek widzimy więc kawał historii i ewolucji systemów liczenia (dwunastkowy, sześćdziesiątkowy i dziesiętny).
• Egipt – ruch wskazówek z lewej do prawej jak cień Słońca, podział tarczy na 12 godzin, 24-godzinna doba
• Rzym – podział godziny na 60 minut i minuty na 60 sekund
• Współczesność – podział sekundy na setne, tysięczne czy wręcz milionowe wg systemu dziesiątkowego i dzięki współczesnej technologii.
Jeżeli uważasz, że to było ciekawe, to daj znać – będzie mi miło.
A jeżeli masz ochotę wrócić do poprzednich wpisów kliknij tutaj lub w zakładkę „Blog”.
4 Komentarze
Ktoś napisał :
W starożytności Babilończycy zauważyli, że w zależności od położenia słońca nad horyzontem zmienia się kąt padania promieni słonecznych, a ponieważ rok podzielony był na 12 miesięcy po 30 dni, to jest na 360 dni, więc koło podzielono też na 360 równych części. I tak podział kąta pełnego na 360 stopni przetrwał do dziś.
Ja dopisałęm :
Co mówisz ma całkowity sens tylko wtedy kąt miałby 30 stopni i składał sie z 12 częśći ,ale jak się zestawi to z 360:6 =60 a hexagon(sześciokąt,fascynujący kształt plastra miodu) 6 x 6(60) daje pełne koło 360 ,albo koło podzielić na 6 daje 6 kątów po 60 stopni .Nic dziwnego ,że polubili tak szóstkę ,a dzieki 6(60) wyszło im na domiar 360 *
The inscription on the tablet shows the ratio of a perimeter of a regular
hexagon to the circumscribed circle i.e.
Six sides of a hexagon times their base of 60 = 360.
Clay Tablet from Shush, depicting mathematical symbols
The Babylonians’ knew that the perimeter of a hexagon was exactly equal to six times the
radius of a circumscribed circle, a fact that was evidently the reason why they chose to divide
the circle into 360 parts. The tablet gave Pi = 25/8 = 3.125
This proved that the Babylonians used the sexagesimal system based on 60 rather than the
centesimal system based on units of 10.
Kolejny dowód na to, że ludzie od dawna fascynowali się liczbami i ich relacjami. Dlatego jest to fascynujące. Ciekawe jak teraz ludzie podzieliliby dobę na godziny, minuty i sekundy mając już tak opanowany do perfekcji system dziesiętny. Bardzo dziękuję za komentarz i pozdrawiam.
Sądzę, że rozumowanie Starożytnych Anonimów Sumeru, Babilonu i Egiptu w sprawie podziału doby na 24 godziny po 60 minut każda zasadzone było na *całościowym* a nie „zbiorowym” typie matematycznego wglądu w liczby naturalne i zjawiska przyrodnicze. Potraktowali dobę jako *jedność* złożoną z części = od wschodu do zachodu Słońca i części B = od zmierzchu do kolejnego wschodu słońca. W tedy dobowa jedność = *1*, *2* to części A i B, a *3*
to „punkt przełomu dnia i nocy”, jako trzeci składnik struktury tego wyodrębnienia. Matematyka i astronomia do tego stopnia rozwinięte, że byli świadomi takiego oto wyjątku występującego już na podstawowym poziomie liczenia: 1 + 2 + 3 = „6” = 1 x 2 x 3. W całości liczb naturalnych nie ma drugiego takiego
przypadku, kiedy suma trzech liczb równa jest ich iloczynowi. Dzisiejsza dydaktyka chyba nie ma świadomości poznawczego znaczenia tego absolutnie wyjątkowego f a k t u! Liczby 1, 2, 3 są nadto bezsprzecznie n a j p i e r w s z e w logicznym porządku k o l e j n o ś c i. Kolejny fakt, którego nie przeoczyli
Tamci Mędrcy to ten, że liczba „6” jednoczy w sobie p a r z y s t o ś ć i n i e p a r z y s t o ś ć, bo dzieli się i przez *2* i przez *3*. Poza tym: walor ten
dziedziczą wyczerpująco w s z y s t k i e naturalne wielokrotności liczby „6”. Kolejne kroki rozumowania mogły być takie: a) 1 + 2 + 3 + 4 = 6 + 4 = 10
oraz b) 1 x 2 x 3 x 4 = 6 x 4 = 24. Widząc, że Słońce w swej wędrówce po nieboskłonie pokonuje dystans przestrzenny i czasowy w płaszczyźnie wertykalnej i horyzontalnej i widząc, że te „płaszczyzny” mają łącznie *4* podstawowe kierunki uznali, że iloczyn 10 x 24 = 240 może być bardzo obiecującą drogą do podziału podziału koła po którym zatacza kręgi cień pręta „gnomonu”. Tym bardziej, że 1 : 2) x 3 = 0,6… = 2/3 a 1 : 3 x 2 = Z.
[Patrz: Margarita Philosophia, kopia drzeworytu „Typus Aritmeticae”, wyrażenie I/Z 2/3 na stole Boecjusza, w prawym górnym rogu. Pozdrawiam.
Bardzo dziękuję za tak szeroki i ciekawy komentarz. Ludzie od dawna fascynowali się liczbami i ich relacjami. Pozdrawiam.